Robotyka

Audi zbudowało najszybszy na świecie autonomiczny samochód

audi

Autonomiczne samochody to jedna z tych technologii, które opuszczają świat science fiction i zaczyna być rzeczywistością. Wielkie koncerny samochodowe i nie tylko (patrz Google) eksperymentują z samochodami, które same jeżdżą. Ich głównym celem jest zbudowanie samochodu, który dostanie się z punktu A do punktu B, nie zabijając po drodze osób w środku i wokół, co opanowano na całkiem niezłym poziomie. Ale skoro mówimy o samochodach to prędzej czy później padnie najważniejsze pytanie – jak szybko można nimi jeździć?

Audi, które w tym roku wygrało serię DTM w klasyfikacji konstruktorów, postanowiło to sprawdzić. W czasie kończącego serię wyścigu na torze Hockenheim Audi przygotowało specjalny pokaz, w którym Audi RS 7 Piloted Driving Concept przejechał tor najszybciej jak tylko mógł – bez kierowcy.

Inżynierowie z Ingolstadt wzięli na warsztat standardowe Audi RS7 o mocy 560KM. Jedyne modyfikacje, jakie dokonano w samochodzie, to zamontowanie dodatkowych sensorów i kamer oraz komputera i precyzyjnego systemu GPS. GPS pozwolił na dokładne określenie pozycji samochodu, a kamery 3D skanowały przestrzeń przed samochodem dając komputerowi dodatkowe informacje o otoczeniu.

audi-has-installed-a-host-of-autonomous-driving-tech-collectively-called-piloted-driving

Audi-RS7-Piloted-Driving-Concept-Additional-Sensors

Następnie wgrano do pamięci komputera idealną linię jazdy po torze i… kazano mu się uczyć. Bobby (bo tak nazwali ten samochód dowcipni Niemcy, drugi nazywa się AJ) stara się podążać za idealną linią jazdy i okrążenie po okrążeniu uczy się jak jeździć po torze. Inżynierowie twierdzą, że Bobby potrzebuje 10 okrążeń, aby nauczyć się nowego toru i jeździć na poziomie kierowcy wyścigowego.

Audi RS 7 Piloted Driving Concept na razie pokazuje, że autonomiczne wyścigowe samochody są możliwe i że mogą jeździć dość szybko. Maksymalna prędkość Bobby’ego na Hockenheim wynosiła 240 km/h. Jednak do zastąpienia kierowców w wyścigach jest jeszcze długa droga. Pomijając sprawy filozoficzne („wyścigi bez kierowców to nie wyścigi!”) na przeszkodzie stoją jeszcze takie rzeczy jak reakcja systemu na zmienne warunki atmosferyczne i inne samochody, analiza i reakcja na uszkodzenia w czasie wyścigu czy dobór odpowiedniej taktyki. Ale kto wie, może w przyszłości nie będziemy się emocjonować następcą Bobby’ego, zamiast następcą Alonso.

Podobne wpisy