Robotyka

Roboty filmujące dzikie zwierzęta

fox

Gdzie człowiek nie może, tam robota pośle. Wysyłamy więc roboty wszędzie tam, gdzie jest zbyt niebezpiecznie dla nas – w przestrzeń kosmiczną, do wnętrza reaktorów jądrowych, na pola bitwy. Lista jest jeszcze dłuższa i obejmuje wiele miejsc i sytuacji, gdzie zdrowie i życie człowieka jest zagrożone. Niewątpliwie, dzikie zwierzęta są dość niebezpieczne (np. lwy). Częściej jednak dzikie zwierzęta po prostu boją się ludzi i albo uciekają od nas, albo walczą z nami ze strachu. Jest to problem, z którym muszą się borykać zarówno badacze, jak i filmowcy. Dlatego oni też zaczęli wysyłać roboty.

Robotem wśród lwów…

McLennan_AfricaBuggy_000-780x520

Fotograf Chris McLennan od jakiegoś czasu planował zbudować robota z aparatem do fotografowania dzikich zwierząt. W wyniku współpracy z inżynierem Carlem Hansenem powstał Car-L – zdalnie sterowany robot do fotografowania lwów. Ten mały łazik z napędem 4×4 ma zamontowany zwykły aparat fotograficzny w ochronnej obudowie na zdalnie sterowanym podwoziu. Chris może dzięki niemu znajdować się w bezpiecznej odległości od lwów i zdalnie robić niesamowicie bliskie zdjęcia tych dzikich kotów, które bez Car-L byłyby zbyt niebezpieczne dla fotografa.

Jeżeli jesteście ciekawi efektów to obejrzyjcie poniższy film. Efekty są niesamowite.

… i udawany pingwin

penguin-drone-ft

Przed problemem niechęci i strachu zwierząt do ludzi stanął badający pingwiny dr Yvon Le Maho z uniwersytetu w Strasbourgu. Wspólnie ze swoim zespołem dr Le Maho umieścił czujniki rejestrujące rytm serca na ciałach 34 pingwinów królewskich. Czujniki zostały wyposażone w nadajniki RFID, dzięki czemu możliwe było bezprzewodowe zbieranie wyników badań. Był jednak mały problem – aby odczytać wyniki z czujników trzeba było zbliżyć się na odległość co najmniej 60 centymetrów. Rozwiązanie, które pozwalało na tak bliski kontakt ze zwierzętami i jednocześnie w najmniejszych stopniu niepokojące ptaki było jedno – trzeba wysłać robota.

Ku zaskoczeniu badaczy pingwiny nie tylko pozwoliły robotowi wjechał pomiędzy nie, ale okazało się, że były o wiele spokojniejsze niż w przypadku, gdy do zebrania wyników wysyła się człowieka. W obecności człowieka rytm ich serc wzrastał średnio o 34 uderzenia na minutę. W przypadku robota rytm ich serc wzrastał tylko o 24 uderzenia. Również nie odsuwały się tak bardzo od robota jak od człowieka – tylko o 8cm, w porównaniu z 34cm w przypadku obecności człowieka. Również szybciej wracały do normalnego stanu w obecności robota.

Zachęceni wynikami badacze postanowili pójść za ciosem. Przebrali robota za pisklaka pingwinów i wysłali go do stada nieśmiałych ptaków. Pierwsza próba zakończyła się niepowodzeniem. Z jakiegoś powodu pingwiny wyczuły, że coś jest nie tak z tym pisklakiem. Dopiero piąta wersja okazała się sukcesem. Ptaki nie tylko pozwoliły wjechać robotowi do stada, ale nawet pozwoliły mu podjechać do młodych piskląt. Mało tego, dorosłe pingwiny nawet zaczęły śpiewać do robota. Niestety, były zasmucone faktem, że nie odpowiadał. Ale dr Le Maho obiecał, że następna wersja będzie mogła odpowiedzieć na śpiew.

lemaho-s1

To tylko dwa całkiem niedawne i dość głośne przykłady wykorzystywania robotów przez filmowców i badaczy dzikich zwierząt. Roboty dają możliwość badania zwierząt w sposób, który w minimalnym stopniu je niepokoi, pozwalając na badanie ich zachować w bardziej naturalnych warunkach. Oszczędzają również czas, bo nie trzeba inwestować dużej ilości czasu i wysiłku w oswajanie zwierząt z ludzką obecnością. Roboty, poza tym, że nie narażają ludzi na niebezpieczeństwo, można także upodobnić do zwierząt.

Już teraz buduje się roboty, które wyglądają i latają jak ptaki (np. Robird), więc jest kwestią czasu, aż ktoś poleci z kamerą razem z ptakami. Może nawet powstanie film lepszy niż Makrokosmos, z dużo bardziej naturalnymi ptakami. Albo wykorzysta robota pływającego jak ryba i będzie podglądać życie w ławicy albo pływał z rekinami. Dodajmy do tego film na Oculus Rift i mamy przepis na niesamowite immersyjne przeżycie.

Chyba, że trafi się prawdziwy Angry bird…

Podobne wpisy